Elżbieta Lendo – kobieta sukcesu!

lendo artykuł spread

Rozmawiała: Katarzyna Jakubiak
Tytuł Kobiety Przedsiębiorczej Warmii i Mazur 2016 , Kosynier Przedsiębiorczości to najnowsze uhonorowanie działań Elżbiety Lendo, ale zawężanie jej przedsiębiorczości tylko do regionu mazurskiego nie oddaje wszechstronnych projektów jakich jest autorką od wielu lat w całej Polsce…

wywiad str4

Jest Pani potwierdzeniem znanego powiedzenia, że chcieć to móc…Nie ma dla Pani rzeczy niemożliwych?
Niemożliwe jest chwilowe i nie istnieje. Człowiek poleciał w kosmos i to jest dowód na to, że wszystko jest możliwe. Ja osobiście ‘’niemożliwe’’ traktuję jako wyzwanie.

Wszystko do czego Pani doszła, zawdzięcza ciężkiej pracy i niezwykłej determinacji. Niewiele osób może poszczycić się, że osiągnęli sukces wyłącznie dzięki sobie…
Tak to jest skonstruowane. Nie wystarczy mieć cel, aby sprzyjał nam świat. Potrzeba przede wszystkim wiary w to co robimy, systematycznej i ciężkiej pracy oraz konsekwencji. W swoim życiu nie wszystko miałam od razu, napotykałam w życiu wiele przeszkód i bez ogromnej determinacji nie byłabym dziś tu, gdzie jestem. Urodziłam się w Ornecie, rodzice przenieśli się na gospodarstwo rolne we wsi Piecuchy koło Szczytna. Byłam najstarszym dzieckiem w rodzinie. Pomagałam nie tylko w gospodarstwie, ale zajmowałam się także młodszym rodzeństwem. Było nas w domu sześcioro, a jako najstarsza siostra musiałam być dla młodszego rodzeństwa przykładem. Właściwie praca w gospodarstwie, ta fizyczna nauczyła mnie najwięcej pokory i odpowiedzialności. Już wtedy czułam się odpowiedzialna za dom. Gdy patrzę na to z perspektywy czasu, to była naprawdę najlepsza szkoła życia. A to gdzie dzisiaj jestem, co robię, czy to jest sukces? Ja po prostu staram się wykonywać dobrze swoją pracę… Cieszę się że jest ona zauważona i doceniana. Za sukces zaś uważam relacje jakie udało mi się wypracować z moimi współpracownikami….

Zaskakująca jest droga Pani kariery. Patrząc z perspektywy postronnych osób, wydaje się wręcz nierealne, że dziewczynka z małej miejscowości, napotykająca właściwie same przeciwności, odległości, bariery, w ciągu dość krótkiego czasu osiągnęła szczyt marzeń większości ludzi i stała się nieugiętą bizneswoman…
Zaczynając swoją pracę zawodową nie zakładałam, że będę nieugiętą bizneswoman, zakładałam że będę po prostu dobrym pracownikiem, lojalnym…..
Inspirują mnie ludzie, których spotykam na swojej drodze, niezależni, czy to biznesmeni którzy byli moimi idolami z dzieciństwa i nadal są, o których namiętnie czytałam w prasie wszystkie wywiady, biografie i miałam przyjemność ich poznać osobiście, czy też artyści wśród których uwielbiam przebywać , podziwiać ich sztukę czy prawdziwy Szejk poznany w Dubaju który pokazał, iż miejsce geograficzne gdzie jesteśmy nie ma znaczenia dla biznesu jaki możemy prowadzić…. Od każdego jestem w stanie przyjąć trochę energii, inspiracji i pomysłów do swoich działań.
Trudno jest mi się odnieść do tego czy to spełnienie marzeń , ale na pewno dowód na to, że chcieć to móc a marzyć to dążyć…

Zwykle osoby sukcesu budzą zawiść. Nieuzasadnioną, ale jednak często spotykana w społeczeństwie. Jak sobie Pani radzi z takimi przejawami zazdrości?
Zawiść jest jedną z najbardziej destrukcyjnych emocji. Jeśli rzeczywiście się pojawia w kierunku mojej osoby lub moich działań, to staram się tego nie dostrzegać, nie myślę o tym, nie chcę tracić i nie tracę energii na rzeczy, na które nie mam wpływu.

Kto najbardziej Panią wspiera w nowych przedsięwzięciach?
Mam grono bardzo bliskich mi osób, które jako pierwsze dowiadują się o nowym projekcie. Na pierwszym miejscu jest mój mąż Piotr. Zawdzięczam mu wiele trafnych uwag, a przede wszystkim ogromne wsparcie.
Nie wszystkie moje pomysły od razu spotykają się aprobatą, bo nie wszystkie są proste, łatwe do realizacji, praktycznie chyba żadne nie są proste….. ale przecież przedsięwzięcia trudne, niemożliwe, dają najwięcej „zawodowej frajdy”.. no i to jest wtedy wyzwanie… Proste projekty to chyba nie mój temperament.
A jak układają się relacje ze współpracownikami? Doceniają, że mogą uczyć się od kogoś takiego jak Pani?
Dla mnie są one najważniejsze. Staram się nie budować wokół siebie muru niedostępności. Jestem osobą, która uczestniczy w procesie tworzenia danego dzieła od początku do końca, wspieram moich współpracowników zwłaszcza w trudnych momentach. Przede wszystkim słucham.. Każdy sukces jest dziełem sporej grupy osób, razem omawiamy strategie działania i razem je dopracowujemy. W naszym zespole podział ról jest jasny ale nikt nie jest pozostawiony samemu sobie. Szukamy wyjścia z sytuacji do skutku bo przecież wyjście jest zawsze. Wzajemne relacje trzeba wypracować nieraz w pocie czoła i to jest zawsze najtrudniejsze zadanie przy każdym projekcie, ale jakże miło jest potem odnosić wspólne tzw. sukcesy. Dzielę się swoim doświadczeniem zawodowym, zdobyłam je przecież nie po to aby skrzętnie ukrywać. Ja osobiście czuję się doceniana ale przyjmowanie zaszczytów z tego tytułu nie jest moim celem.

Jest Pani współzałożycielką Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego w Olsztynie. Skąd to zamiłowanie do rachunków?
Zamiłowanie do cyferek odkryłam już w szkole podstawowej. Przedmioty ścisłe zawsze były moimi ulubionymi. Choć nie potrafię zdiagnozować, skąd się właściwie wzięło, jest bardzo prawdopodobne, że w jakiejś mierze zostało przekazane mi w genach. Dziadek miał sklep na Kurpiach. Zresztą i ja jako mała dziewczynka zawsze marzyłam, aby w przyszłości zostać kierownikiem Domu Towarowego 
Świat cyferek jest poukładany, a ja lubię porządek wiec może to to….
Od kilku lat zarządza Pani Condohotels Management, spółką, która jest operatorem między innymi Hotel Willa Port art&business w Ostródzie i Hotel Platinum, ale to nie jedyne przedsięwzięcia w hotelarstwie. Rok temu zostały otwarte Termy Warmińskie, które też są Pani „dzieckiem”. Jak z perspektywy roku ocenia Pani ten projekt?
Niedługo minie rok funkcjonowania obiektu. To od początku był jeden z trudniejszych projektów, właściwie o tym, że będę się nim zajmować zdecydował przypadek. Mimo wszystko postanowiłam się podjąć wyzwania, mieliśmy 20 dni na uruchomienie obiektu. Nie było łatwo, pojawiały się przeszkody i presja publiczna, ale nas to nie złamało. Podążaliśmy do przodu, nie oglądając się za siebie, do Term wciąż przybywali Goście, a w wakacje gościliśmy ok. 2000 osób dziennie. Bywało, że i ja stawałam w tym czasie na zmywaku, żeby ulżyć w pracy załodze. Patrząc z perspektywy czasu, cieszę się, że tu jestem. W tym miejscu drzemie ogromny potencjał, który każdego dnia staramy się maksymalnie wykorzystać, cały czas udoskonalamy różne rzeczy, nie wszystko wychodzi od razu, pewne rzeczy naturalnie muszą dojrzeć, jedno jest pewne – ciekawych pomysłów i pracowitości nam nie brakuje.

Obserwując Pani kreatywność, można spodziewać się kolejnych przedsięwzięć. Nad czym teraz Pani pracuje?

Cały czas pojawiają się pomysły i powstają nowe projekty. W drugiej połowie roku planujemy otwarcie czterogwiazdkowego obiektu pod nazwą Hotel Paryski Art.& Bussines i tym razem, dla odmiany nie Mazury….a góry. To jest jak na razie najważniejsze przedsięwzięcie na przyszły rok.

Mimo postępu, równouprawnienia, kobiety nadal postrzegane są dość schematycznie, a dużo mężczyzn widzi ich rolę raczej w domu niż w biznesie. Jak radzi sobie Pani w tym nie zawsze przyjaznym, męskim świecie biznesu?

Nierzadko spotykam się ze zdziwieniem, kiedy okazuje się, że ta niska, filigranowa blondynka  to wulkan energii i twardy negocjator. Szczerze mówiąc w ogóle nie odczuwam dezaprobaty w świecie biznesu z racji tego, że jestem kobietą. Co więcej wydaje mi się, że kobiecy punkt widzenia w świecie biznesu jest bardzo potrzebny ale męski również. Zatem każda ze stron może jedynie zyskać na takim podejściu. Ważne aby nie pozostawiać miejsca na niedomówienia.

Warto zauważyć, że oprócz kariery, realizuje się Pani wspaniale jako strażniczka domowego ogniska. W jaki sposób udaje się Pan pogodzić czas i uwagę?

W życiu codziennym jestem przede wszystkim matką dwóch wspaniałych synów, tak więc dom i rodzina są na pierwszym planie. Staram się godzić to na zasadzie balansu pomiędzy życiem zawodowym, a osobistym. Obowiązki domowe nie kolidują z moją pracą zawodową, wręcz przeciwnie w trakcie ich wykonywania nierzadko znajduje wyjście z niejednej trudnej sytuacji, a wieczorne czytanie bajek na dobranoc mojemu młodszemu synowi, czy mycie okien o 5 rano to w moim przypadku normalność i czasami rewelacyjna recepta nie tylko na stres. Poukładany i szczęśliwy dom przekłada się na naszą pracę zawodowa.

Uczy Pani przedsiębiorczości swoje dzieci?
Prowadzenie przedsiębiorstwa niewiele się różni się od prowadzenia domu, zasady gospodarowania środkami są takie same – tylko skala trochę inna. Zależy mi aby moje dzieci w przyszłości umiały należycie prowadzić swoje domy.  Jeżeli natomiast któryś z moich synów zechce rozwijać się w świecie biznesu to może liczyć na moje całkowite wsparcie ale duchowe, bo te jest ważniejsze od pieniędzy. Jako matka dążę do tego by moje dzieci w sposób naturalny odkrywały swoje talenty , a w przyszłości obrały właściwą drogę do spełnienia zawodowego.

Zbliża się nowy rok, są w planach kolejne wyzwania. Czego można Pani życzyć składając życzenia noworoczne?

Można mi życzyć mieć marzenia i spełnienia marzeń…. Choć same się nie spełniają, bo do tego potrzebne są nasze działania. Uważam, że marzenia są początkiem sukcesów– w każdej dziedzinie życia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *