Deutsche Bank wspiera – Deutsche Bank Polish Masters

PM2

– Witam serdecznie Panie Prezesie. Spotykamy się dziś w Rajszewie na Finale turnieju Deutsche Bank Polish Masters, którego ponad 10 lat jesteście patronem strategicznym. Dlaczego akurat na promowanie golfa kładziecie tak duży nacisk?

Leszek Niemycki - Prezes Deutsche Bank

Leszek Niemycki – Wiceprezes Deutsche Bank


 

– Sądzę, że jest wiele powodów. Wspieramy polski golf przede wszystkim dlatego, że jest on u nas jeszcze sportem dość mało popularnym, a w mojej opinii warty propagowania na szerszą skalę.

Mam teraz takie nowe przemyślenia w kontekście europejskim. Gdy popatrzymy na statystyki, to tak naprawdę golf jest sportem Zachodu i Północy mimo średnio sprzyjających warunków pogodowych. Bez wątpienia jest to ważny sport w krajach Unii Europejskiej, w Polsce wciąż jeszcze niekoniecznie. Jest to uwarunkowane kilkoma względami. Jesteśmy np. jedynym państwem w Europie gdzie od pola golfowego płaci się taki sam podatek gruntowy jak od fabryki czy działalności przemysłowej. A przecież pole musi, z uwagi na charakter tej dyscypliny, być bardzo rozległe. Poza tym pola golfowe to dość duża inwestycja, a popularność tego sportu jest w Polsce nadal niska. Od lat jeździmy na narty, gramy w tenisa, a do golfa wciąż jeszcze podchodzimy z rezerwą.

W związku z tym, że jako Deutsche Bank podejmujemy wyzwania trudne, uważamy, że należy popularyzować w Polsce te sporty, które są mniej znane. Golf to gra pokoleniowa – mogą w nią grać zarówno dzieci, dorośli, jak i ludzie starsi, których w Polsce będzie coraz więcej.

Wbrew pozorom nie jest to drogi sport porównując do wspomnianych już nart. W związku z czym mógłby być bardziej dostępny. Moim zdaniem nie jest to też sport snobistyczny, mimo tego, że od lat taką łatkę się mu przypina. Za rok golf pojawi się na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, co najlepiej pokazuje rozwój tej dyscypliny.

Dodatkowo wybraliśmy golf, ponieważ Grupa Deutsche Bank jest sponsorem kilku liczących się turniejów na świecie. Dużo łatwiej jest nam też przekazać naszą misję i plany do takiej powiedzmy niszowej nadal, ale bardzo zdeterminowanej grupy, niż alternatywnie – używając dużych mediów kierować nasz przekaz do szerokich grup. Pamiętajmy, że Deutsche Bank jest bankiem specjalizującym się w ofercie dla klienta zamożniejszego.

Od lat jesteśmy konsekwentni we wspieraniu golfa co świadczy o długofalowym podejściu do realizowanych projektów i przemyślanych decyzjach, a to myślę w branży finansowej jest bardzo ważne.

– Powoli, wspólnie odczarowujemy obraz osoby grającej w golfa. Już wiemy, że wcale nie musi to być osoba z dużą ilością zer na koncie, ale gdyby miał Pan powiedzieć jakimi cechami ta osoba się wyróżnia? Potrzeba jakieś specjalnych cech charakteru?

– W golfa może grać każdy, nie ma tu żadnych ograniczeń. Natomiast wypowiadam się patrząc tu ze swojej perspektywy. Cecha podstawowa – szczególnie dla golfisty amatora – to systematyczność. Jest ona głównym kluczem do sukcesu. Być może patrząc z boku nie widać tu żadnej filozofii – jest piłka, jest dołek i za pomocą kijka trzeba piłkę do tego dołka wbić. Jednak jest to bardzo techniczny sport, trzeba wiedzieć jak uderzyć, pod jakim kątem, jakim kijem. Trzeba być skoncentrowanym i przede wszystkim ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Cechą, której Pani szuka jest więc systematyczność – poświęcanie odpowiedniej ilości czasu, bo jednorazowe przejście całego pola to około 3 godzin.

– Zatem potrzeba mieć odrobinę wolnego czasu.

– Jak najbardziej. Od tego są weekendy, żeby ten wolny czas mieć. Coraz więcej Polaków można spotkać również w europejskich kurortach, gdzie korzystając z uroków plaży czy morza, jakiś czas poświęcają też na grę w golfa – wydłużając sobie jednocześnie sezon, który u nas nie jest zbyt długi.

Golf to świetny sposób na radzenie sobie ze stresem, można dać odpocząć głowie. Zostajesz Ty, piłka i dołek.

– Rozumiem, że skoro mówi Pan o swoich doświadczeniach, to również Pan grywa w golfa?

– Dobrze Pani to określiła – grywam. Niestety nie mam zbyt wiele wolnego czasu. Życie rodzinne, plus obowiązki zawodowe i w sezonie zostaje mi 1 – 1,5 weekendu, który mogę sobie sam zaplanować, a to jednak zdecydowanie za mało. Co chwilę pojawiają się jakieś wydarzenia na których trzeba być, jak chociażby to dzisiejsze. Jest to przyjemnie spędzony czas, a co ważne nie spędzam go w biurze. Brakuje tu jednak systematyczności.

Udało mi się już nieco zarazić żonę golfem, zatem jeśli czas pozwoli będziemy się starali doskonalić swoją grę. Jednak więcej czasu będziemy mieć dopiero wtedy, kiedy zakończę swoją walkę z sektorem finansowym.

– Nie sądzę jednak by wybierał się Pan w najbliższym czasie na emeryturę. Zatem na spotkanie z Panem na polu golfowym trzeba jeszcze poczekać?

– Jak to mówi, stare powiedzenie znane w tym środowisku: Po handicapie poznaje się, kto ile godzin pracuje.

Deutsche Bank kreuje się na instytucję dla zamożniejszego klienta. Czy zatem przeciętny Kowalski nie ma czego u Was szukać?

– Oczywiście, że ma. Jesteśmy bankiem otwartym dla wszystkich klientów. Mamy ofertę, produkty, doradztwo i szereg rozwiązań dedykowanych do odpowiednich segmentów, ale inne banki też tak mają. Z produktowego punktu widzenia możemy powiedzieć, że jesteśmy bankiem uniwersalnym bądź prawie uniwersalnym, ale specjalizującym się.

Zdecydowanie więcej czasu poświęcamy małym i średnim przedsiębiorstwom, także klientom zamożnym i private banking.

Z drugiej jednak strony mamy ofertę bazową, serwisową dla każdego klienta łącznie ze studentami czy dziećmi.

Nie będę ukrywał, że każdy w dzisiejszych czasach czy to producent aut, czy producent czekolady i tak samo dostawca usług finansowych stara się czymś wyróżnić.

Nas wyróżniają dwie rzeczy: marka, którą dysponujemy, z długą tradycją i wieloma pokoleniami funkcjonowania, a za tym idzie ogromna wiedza.

Biznes funkcjonujący ponad 140 lat, ma doświadczenie, wiedzę i kompetencje, którymi może dzielić się ze swoimi klientami. Nie mówię, że inne instytucje tego nie mają, ale wiem jak my z tych atutów potrafimy skorzystać.

Druga rzecz, która wyróżnia nas na polskim rynku to bardzo dobra kadra, która korzystając z naszej wiedzy i doświadczenia, angażuje się w swoją pracę poświęcając wiele czasu naszym klientom.

Uważam, że w dzisiejszych czasach najważniejsza jest efektywność długofalowej współpracy.

Dziś klient w podstawowym obszarze bankowym potrzebuje dobrych narzędzi i dostępu do swoich środków o każdej porze dnia i nocy. My to również proponujemy, i to na wysokim poziomie, jednak dostarczamy też produkty bardziej wysublimowane, gdzie system nie zastąpi odpowiedniego doradcy.

Myślę, że warto w tym miejscu wspomnieć, że golf to przede wszystkim sport przedsiębiorców. Ludzie, których może Pani dziś spotkać w trakcie rozgrywek Deutsche Bank Polish Masters to managerowie, właściciele – osoby prowadzące aktywnie biznes. Golf sprzyja zawieraniu nowych znajomości.

A jak ludzie mają okazję się poznać w pozabiznesowej atmosferze, to chętnie ze sobą współpracują. Podobnie jest z nami, jeśli ktoś zna nasz bank od innej strony – zaangażowania w projekty sportowe, czy muzyczne, to chętniej skorzysta z naszej oferty. Budujemy współpracę na zasadzie relacji, która musi być obustronna. To, że my widzimy w kimś potencjalnego klienta to jedno, ale to klient musi przede wszystkim zobaczyć godnego, zaufanego partnera w nas.

Część naszych pracowników gra w golfa. Jeden z nich zakwalifikował się nawet do finałowych rozgrywek Deutsche Bank Polish Masters.

– Rozumiem, że mają wpisaną grę w golfa w służbowe obowiązki?

– Nie musiałem używać aż tak daleko idącej perswazji. Było tylu chętnych wśród pracowników do reprezentacji, że był wręcz problem z wyborem.

– Tych którzy poświęcą swój czas na grę w golfa?

– Raczej wybór tych w których zainwestujemy troszkę, pomożemy im się tej gry nauczyć.

Muszę powiedzieć, że doradcy dobrze sobie radzą i chyba nawet polubili ten sport.

– Business Magazine to magazyn skierowany przede wszystkim do sektora MŚP, dlatego chciałbym zapytać o ofertę skierowaną do nich. Macie jakieś specjalne produkty?

– Warto podkreślić, że bardzo specjalistycznie podchodzimy do sektora MŚP. Mamy wiele ciekawych produktów, które wyróżniają nas przede wszystkim od strony jakościowej . Są to rozwiązania oparte o środki unijne, czy produkty zabezpieczające klienta przed ryzykiem stopy procentowej czy ryzykiem walutowym. Współpracujemy przez to z wieloma firmami, które zajmują się importem bądź też eksportem produktów w Polsce. Deutsche Bank jest jednym z największych banków globalnych w obszarze wymiany walutowej. Funkcjonujemy w 70 krajach. Jeśli nasz przedsiębiorca potrzebuje pomocy w Chinach to tą pomoc dostanie.

Z całym szacunkiem dla polskich banków, ale w Polsce nie mamy dziś sektora finansowego o zasięgu globalnym. Są jakieś próby jednak daleka droga jeszcze przed nami. Dlatego w projektach biznesowych na skalę międzynarodową polski biznes często sięga po wsparcie banków o międzynarodowym zasięgu – jak Deutsche Bank.

Oczywiście nie każdy klient takiej współpracy potrzebuje. Dojrzewamy jednak do tego by robiąc biznes za granicą i widząc, że Deutsche Bank ma tam swój oddział przyjść i poprosić swojego doradcę o pomoc, kontakty, czy informacje które mogłyby być przydatne w ekspansji na inne rynki.

Nie konkurujemy ceną, czy prowizjami. Stawiamy na doradztwo i współpracę z naszymi zagranicznymi oddziałami by oferować usługi na najwyższym poziomie.

– Stawiając swoje pierwsze kroki w biznesie potrzebujemy kapitału. O ten prywatny coraz trudniej. Czy zatem polski start-upowiec może przyjść do Was po wsparcie?

– Na wsparcie oczywiście może liczyć, natomiast pamiętajmy, że banki nie pełnią funkcji kreowania pierwotnego kapitału. Bank ma pełnić funkcję ochrony depozytów, które zostały mu powierzone. W związku z tym musi mieć konserwatywną politykę kredytową. Od budowania pierwotnego kapitału, szczególnie w małych firmach są fundusze private equity, czy fundusze start-upowe. Jeśli ktoś ma dziś pomysł, wierzy w jego słuszność i powodzenie, to niewątpliwie zdobędzie potrzebne fundusze.

Banki rozpoczynają swoją misję dopiero wtedy, gdy firmy mają ustabilizowaną pozycję i albo potrzebują środków na zwiększenie skali działania, na przykład na kolejne inwestycje.

– Po wielkich zawirowaniach z kursem franka banki są dużo ostrożniejsze, gromadzą rezerwy na ewentualną pomoc frankowiczom. Czy w związku z tym, że jesteście bankiem globalnym ten problem Was ominął? Zauważył Pan spadek udzielanych przez Was kredytów?

– Nie zauważyłem tego u nas. Powiem więcej, nie widzę żadnego związku w tych dwóch zjawiskach. Nie byłbym sobą gdybym nie dodał, że pomysł ewentualnego rozwiązywania problemów frankowiczów ustawą uważam za coś niesprawiedliwego. Nie mówię, że nie należy pomagać osobom, które z różnych nieprzewidzianych względów czy to choroba, czy jakiś wypadek, utrata pracy, mają problemy i świat im się częściowo wali. Na takie sytuacje jesteśmy przygotowani i takim klientom pomagamy na bieżąco.

Jednak jeśli mamy do czynienia z osobami o wyższych dochodach, które świadomie podpisały oświadczenia, że rozumieją ryzyko finansowe i kursowe, to nie widzę tu winy ze strony banków.

Te osoby miały możliwość zaciągnięcia kredytu w złotówkach, ale ją odrzuciły. Skorzystały z kredytu w obcej walucie, z niższym oprocentowaniem.

15 stycznia po upłynnieniu przez Szwajcarski Bank Narodowy relacji do euro, nastąpił przeskok o 6% w stosunku do dnia dzisiejszego. Frank kosztował wtedy 3,60 zł dziś kosztuje 3,80 zł przy czym stopy procentowe zmalały z +0,2 – +0,3% do – 0,7%.

W związku z tym mniejsze odsetki częściowo rekompensują wahania kursu franka.

Nie chcę tu używać nieeleganckich słów, ale dla mnie jest to hipokryzja, jeśli w dyskusje na temat kredytów frankowych włączają się osoby o dobrej sytuacji finansowej, które mając świadomość swoich decyzji dziś mówią, że nie wiedziały, że kurs waluty może wzrosnąć.

To tak jakby kupiła Pani akcje firmy na chińskiej giełdzie i w jeden dzień straciła 15% po czym wróciła by Pani do maklera i powiedziała by oddał Pani pieniądze, bo Chiny są daleko i Pani nie rozumie jak to się mogło stać.

Pomagajmy ludziom, którym naprawdę ta pomoc jest niezbędna, a nie wykorzystujmy sytuacji frankowiczów, która jest, moim zdaniem dość ciekawą kartą przetargową dla dzisiejszych polityków walczących o władzę.

– Panie Prezesie polska gospodarka od 26 lat intensywnie się rozwija i staramy się dogonić Państwa Zachodu. Gdy patrzy Pan na dzisiejszą sytuację na rynku to uważa Pan, że powoli wyhamowujemy czy możemy dalej się rozwijać w takim tempie?

– Patrząc najpierw w przeszłość uważam, że Polacy świetnie wykorzystali szansę, jaką na przełomie dziejów dostaliśmy. Oczywiście zawsze mogłoby być lepiej, ale też oceniając obiektywnie możemy powiedzieć, że jest naprawdę dobrze. Wystarczy popatrzeć jak rozwinęła nam się infrastruktura, jakie zmiany przechodzi nasz krajobraz.

Uważam, że determinacji i chęci nam nadal nie brakuje jednak wiele będzie zależało od przemyślanego, dobrze napisanego prawa, które musi widzieć interes przedsiębiorców, którzy tą gospodarkę budują.

Jest to bardzo trudne między innymi przez fakt, że każda partia ma swój pomysł na to prawo, a niestety na wiele rzeczy trzeba patrzeć długoterminowo.

My w dalszym ciągu potrzebujemy tworzyć miejsca pracy, potrzebujemy tworzyć gospodarkę realną, budować przemysł.

Podsumowując, jeśli będziemy mieli dobre prawo i dobrze funkcjonujące państwo i nie będziemy go psuć, to myślę, że wiele jeszcze sukcesów przed nami i dalej będziemy doganiać bogate gospodarki Zachodu.

– Miejmy zatem nadzieję, że nie będziemy nic psuć, a rządzący przynajmniej nie będą nam przeszkadzać.

Bardzo dziękuję Panu za rozmowę.

Rozmawiała: Wioletta Pietrzak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *